Tak się dzieje z Julkiem po kilku minutach kolorowania ;). JA PUUUCHNE. TYLKO TO MALOWANIE I MALOWANIE. O Boziu! Jak ja się zmęczę zachęcając i motywując. Ale zbyt często słyszę w przedszkolu: "No musi, musi. Dziś trzy minuty wytrzymał."
I choć wiem, że tego nie lubi, że męczy Go to i, że puchnie od tego ;), to jednak namawiam. I dziś dobrym podejściem było: "A ja wybuchnę na trylion kawałeczków jak pomalujesz tę maleńką część." No i była zabawa :). Chyba ten trylion pomógł :).




























