wtorek, 11 maja 2010

CODZIENNA KONTROLA

SĄ! MAMO SĄ! PANOWIE! Bywa, że są też PANIE I PANOWIE. 
Co prawda żadnej pani ani na jednej, ani na drugiej, ani też na trzeciej budowie nie widziałam, ale niech będzie, bo bardzo lubię to PANIE I PANOWIE :).
Tak! Z jednej strony mamy widok na trzy budowy. Na szczęście mało głośne - już i jak na razie. Dla Julka ten widok to jak najbardziej, dla mnie niekoniecznie. Choc kiedyś pewnie raziłby mnie bardziej.

poniedziałek, 10 maja 2010

PORANEK

Zaświeciło słońce, kaszel wywołujący wymioty ustępuje (tfu tfu!-potworne!!!!-tfu tfu!), więc dlaczego nie obudzić się w deszczu baniek :).

sobota, 8 maja 2010

SKROMNIE

Tak dziś świętujemy. Skromnie ale cudnie :). Julko z cudnie słodkim buziakiem wręczył mi prezent i powiedział PLOSIE MAMO, TO DLA CIEBIE :)))))).

No a rzecz jasna, że jak święto w domu to wiadomo dla kogo też obowiązkowy prezent :). To też nagroda za ostatnie dni. Teraz jesteśmy pod panowaniem króla, królowej i ... smoka ;). 

A najważniejsze, że powoli dochodzimy do siebie.

A imprezę jeszcze sobie odbijemy ;).

czwartek, 6 maja 2010

WSZYSCY ŚPIĄ...

... bo chorują :(.


Moje chorowanie w maju to już tradycja od 30-stu lat.  Dokładnie co roku. Pewnie Julkowi tę tradycję sprzedałam :(. Biedak dostawał antybiotyk już za życia płodowego. Teraz też się męczy. Próbujemy jak na razie wyjść z tego delikatniejszymi sposobami, ale po dzisiejszym wieczorze myślę, że tak łatwo to nie przejdzie.
Ach ten maj! A ja tak go lubię. Tyle mamy w nim do świętowania. Dlatego musimy sie kurować, choć na moje urodziny to na pewno nie zdążymy :(. Dobrze, że do 29. jeszcze trochę jest.

wtorek, 4 maja 2010

CO TA MAMA KUPIŁA?

Tak właśnie podsumował Julek butelkę wody ;).
Oglądał ją długo i powtarzał kilka razy CO TA MAMA KUPIŁA :)
Później wziął się za picie. Bo pić wodę to mógłby bez końca. Pewnie po tym poście to się zmieni. Tfu tfu!!!


A nie w temacie wody to chorujemy :(. A dokładniej Julek, choć jak Julek to i ja :(. W nocy pojawił się katar i 38 z hakiem. Długi weekend nam nie posłużył.
A dla rozweselenia (bo z Babcią ubaw dobry dziś miałyśmy z Julka):
Chcesz zupę? - NIE MAM POJĘCIA.
Mimo zawalonego nosa humor dopisuje. Mam nadzieję, że po drzemce nie będzie gorzej.

poniedziałek, 3 maja 2010

NOWY ZALICZONY

Byliśmy, zobaczyliśmy, pobiegaliśmy. A na koniec w szatni Julko podsumował - ALE FAJNIE BYŁO! ALE BYŁA ZABAWA :).
Na samiutką górę wspiął się sam, wiec mam nadzieję, że lęku wysokości nie odziedziczył.

niedziela, 2 maja 2010

SEZON OTWARTY

Jest mój ulubiony miesiąc, więc nie mogło być inaczej i wczoraj odkurzyliśmy rowery. Nie mogłam się tego doczekać. Wcześniej brakowało czasu i okazji, ale 1. maja to rowerowa tradycja.
Julek dał się namówić na kask :) W sklepie chętny był i to bardzo, a w domu powtarzał NIE LUBIE, NIE PASUJE, ZA MAŁY, ZA DUZY ;) Siedząc na rowerze chyba o nim zapomniał. 


KAŁUŻE


Trzeba pomyśleć o kaloszach żeby awaryjnie znów nie pędzić do domu. A ile śmiechu przy tym pędzie było! :D.

czwartek, 29 kwietnia 2010

HULAJ...

...NODA!
Wczoraj zrobiłam wielkie ufff widząc Julka reakcję na swoją hulajnogę. Chwycił w dwie ręce, postawił nogę i doskonale wiedział co robić drugą :). Jeszcze nieśmiało, niepewnie, ale wiadomo o co chodzi. Dobry obserwator :). Potem zażyczył sobie DO CHOPCÓW. Niestety grupki hulajnogowców nie spotkaliśmy.
Dziś też ćwiczył. Może z mniejszym entuzjazmem jak wczoraj ale ćwiczył. Trzeba będzie przyczaić się na tych chłopców ;).
  
Oj fajna ta HULAJNODA! Szkoda tylko, że maksymalne jej obciążenie to 20 kg :(.

wtorek, 27 kwietnia 2010

A MOŻE LEKARZEM?

Każdy badany ma dokładnie sprawdzone gardło i uzębienie, uszy, ostukane kończyny, osłuchane serce, zmierzoną temperaturę i syropu na miejscu koniecznie musi się napić.
Taki lekarz to skarb!!! 

OPERATOR KOPARKI

niedziela, 25 kwietnia 2010

Z GÓJKI...

... NA PAZUJKI!

SOBOTA

Tata w pracy, więc długo nie myśleliśmy i wybraliśmy się do Prababci i Babci na działkę. I tak wczoraj rozpoczęliśmy sezon działkowy i grillowy.


A po zawodach wędkarskich dołączył do nas Dziadek :).


To był udany dzień :). 7 godzin na swieżym powietrzu dobrze nam zrobiło - wieczorem padliśmy jak kawki. A ja nabrałam ochoty na więcej :).

czwartek, 22 kwietnia 2010

KU PAMIĘCI

Chcesz...? - NIE NIE NIE, DZIĘTUJE (wczoraj i dziś).

TOCHAM CIE MAMO/TATO. - A jak? - BADZO I PONAD ZICIE ( tak kiedyś Tato wyznał milość Julkowi, a teraz Julko wyznaje nam).

JEST OSIEM! PESŁO NA OSIEM! MAMO OSIEM! - ostatnio przesiadujemy przed zegarkiem elektronicznym i czekamy na 8, bo Julko uwielbia 8; widząc numery mówi O JEST OSIEM albo O NIE! NIE MA OSIEM; bezbłędnie rozpoznaje 0, 3, 8, 9.

MATKO SIĘTA - to teraz nie tylko babci powiedzenie :).

BABCIA - już nie BABA.

Wczoraj podszedł do dziewczynki, spojrzał jej w oczy i zapytał JAK MAS IMIE?

I o wielu innych w chwili obecnej przypomnieć sobie nie mogę. Julko wciąż mówi jak nakręcony, a szczęka opada mi co trochę.

ALE JAZDA!

Tak właśnie Julko krzyczał i nie jechał lecz pędził.
Obecnie samochód ma wzięcie od rana do wieczora.
Widząc szczęście Julka cieszyłam się, że w końcu dałam mu się namówić na taki spacer. Sądziłam, że pewnie szybko się znudzi i przyjdzie mi tachać pojazd i ganiać za nim. A tu miła niespodzianka! :) O zejściu z samochodu była mowa tylko przed przechodzeniem przez ulice - grzecznie, posłusznie za rękę. No po prostu malinowo :).

Po dotarciu do celu też nie było mowy o niczym innym.


No i samochód sprawdził się też w zabawie w utykanie i odkopywanie, którą to wymyśliliśy jakiś czas temu z wózkiem. O NIE! UTNOŁ! CIEBA PATYKA!


To była jazda! :) I tylko szkoda, że pogoda nie zawsze na taką pozwala.
Dziś np. rozłożyliśmy parasole, na które leciał nam śnieg.

SŁONECZNE PORANKI


:)

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

HYDRANT


Dziadek wytłumaczył co, po co i jak i teraz praktycznie przy każdym zauważonym trzeba się zatrzymać. I nawet zjeżdżalnia i dzieci nie kuszą. Ot takie zainteresowania mamy!

ODPALONY


Tak było w tamtym tygodniu.
W tym czekamy na naprawę, bo PENTŁA LINKA.
Julko do jazdy chętny bardzo. Nawet próbuje sam pedałować, no ale NIANIA NIE MA SIŁY.
A szkoda, bo po dwóch godzinach pchania 13 kg + sprzęt i pokonywania co rusz nie małych krawężników to ręce odpadają ;).   

czwartek, 15 kwietnia 2010

NO POWIEDZ!!!

BIKOPT! JAK SIE CZUJESZ?! NO POWIEDZ!
Odwracam się i widzę, że Julko faktycznie pyta Biszkopta o jego samopoczucie. Po kilku powtórzonych "No powiedz", a raczej wykrzyczanych było MAMO! BIKOPT NIE MÓWI! ON PIEWA. 



A dziś przy kąpieli: NO POWIEDZ! ŻE NIE ŻATUJESZ! Ale z czym to tego się nie dowiedzieliśmy.
Julek gada, mówi, opowiada. I to dużo i non stop! Tylko ciekawe po kim to? Bo na pewno nie po jednym z nas ;).

wtorek, 13 kwietnia 2010

ZALEGŁE

Bo czuję, że muszę.
To miała być ciekawa sobota. Sobota wspólnie spędzona, sobota rodzinna.
A była smutna :(. Smutek ten trwa.
Zatrzymaliśmy się, wróciliśmy do domu, byliśmy razem i nie mogliśmy uwierzyć.
Czas zwolnił, a moja świadomość co najważniejsze jest znacznie większa - życie, rodzina, miłość, szacunek. I żeby nie stracić czasu, który nam dany. 


Patrząc na te zdjęcia słyszę to co wtedy do nas dotarło :(.
Chciałabym żeby tego czasu nie było. Żeby nie było tyle cierpienia.

czwartek, 8 kwietnia 2010

MINA



Taką minę robi Julko kiedy wie, że coś przeskrobał. Oczy w ziemię, nadyma się i czeka na reakcję. Tu rzucił szpadelkiem, a stale ma tłumaczone, że nie może niczym rzucać. Bo rzuca często. W złości, a chyba nawet częściej w szale radości. Świetnie bawiąc się w piaskowncy rzuca piaskiem w dzieci albo czymkolwiek w innych. I naprawdę ma przy tym ubaw. A tłumaczenie, że nie wolno, bo... zachęca go do tego jeszcze bardziej. Bywa, że jak widzę, że się dobrze bawi to boję się, że za chwilę coś zmaluje. I chciej tu człowieku jak najlepiej!!!
Ale kocham tę minę jak nie wiem co! ;)

środa, 7 kwietnia 2010

OPEL

Pytam "Co rysujesz?". Słyszę TO CHYBA OPEL. A co widzę?!


Sam!!! Bez pomocy, bez podpowiadania. Sam siedział i rysował. Wcześniej już były dwa koła obok siebie, ale resztę trzeba było dokończyć. Teraz sam maluje brumy :). E tam brumy! Ople ;). 

wtorek, 6 kwietnia 2010

PODRZEMKOWO

Lubię te chwile :) Wcześniej bywało różnie. Ale teraz nie przeszkadza nawet wybudzanie na siłę (po trzech godzinach to już zaczynam się nudzić ;)).

A tak Julek puszcza oczko - albo raczej oczka :).

sobota, 3 kwietnia 2010

WSZYSTKIM

      ŻYCZYMY SPOKOJNYCH, ZDROWYCH I RADOSNYCH ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY

piątek, 2 kwietnia 2010

ZAJĄC

Wybudził dziś Julka z drzemki. Szczerze - to nie mogliśmy się doczekać, żeby otworzyć pudełko ;).

NIE MA ZAJĄCA. - No tak, zostawił ci prezent i poszedł. - DZIE ON POSZEDŁ?
A kiedy zabrałam się za coś innego niż zabawa (w końcu) Julek zajął się jajami.


A później już tylko słyszałam TATO OBACZ, ALE FAJNE! - Tak! Zabawa z Tatą jest najfajniejsza :)
CO TY OBISZ MAMO? - z wszystkiego co robię muszę się ostatnio tłmaczyć ;).