sobota, 28 maja 2011

JUŻ ZA CHWILECZKĘ...

 ... już za momencik!
Julko zasypiał pełen przejęcia jutrzejszym dniem.
JUTLO ODBĘDĄ SIĘ MOJE ULODZINY. :) O tym ważnym wydarzeniu opowiadane jest od dobrych kilku dni. :) Ach!Julek przeżywa, a ja się rozpływam i wspominam.
MAMO PRZYGOTUJĘ CIASTECZKA DLA GOŚCI! No to proszę! :) Przygotowania pełną parą od rana.
A w przerwie jeszcze pikinik zorganizowany przez przedszkole po sąsiedzku.

niedziela, 22 maja 2011

:)

Podczas mszy. Przed kościołem. Na trawie. Wokół ludzie.
TU NIE MA ŻADNEGO ŁADNEGO KWIATKA DLA MOJEJ MAMY! O NIEEEEE!
I wszyscy wokół na mnie ;).
Nie powiem - pękałam ze szczęścia i dumy :).

sobota, 21 maja 2011

HERBATKA

Od kilku dni Julko serwuje nam balkonowe herbatki :). Uwielbia to!
I dziś też herbatką rozpoczęliśmy sezon działkowy :). 
PLOSZE, PLOSZE! CZĘTUJCIE SIĘ! KOMU JESZCZE?!
:)

piątek, 20 maja 2011

DZIŚ, W PIĄTKOWE POPOŁUDNIE

Wspólnie ruszyliśmy rowerami. Każdy na swoim! Było rewelacyjnie. :) Myślałam, że może być to kłopotliwe, ale na szczęście myliłam się :).GDZIE MY NIE BYLIŚMY!!! - to takie Julkowe podsumowanie bardzo imponującej trasy :).
I wspólnie jedliśmy lody :). Tym razem Julko podziękował za sam suchy wafelek. Myślałam, że się tego nie doczekam ;). :))))

środa, 18 maja 2011

W DRODZE NA ANGIELSKI

Dziś z lekcją angielskiego przegrał nawet ulubiony plac zabaw. :)

niedziela, 15 maja 2011

NA ROWERKU LENY

Wciąż szalenie cieszy mnie widok pedałującego Julka, to jak wsiada i swobodnie rusza.
A rowerek Leny spodobał nam sie bardzo!!! Mnie szczególnie kierownica. :)

sobota, 14 maja 2011

:)

Dmuchawce, latawce, wiatr...
:)

środa, 11 maja 2011

NIE MA TO JAK W MAJU...

...poczuć lato
 i rozchorować się.
Tak! Chyba nie powinnam być zaskoczona. Przecież to nasz kochany maj!

niedziela, 8 maja 2011

PIŁKA, ROWEREK...

Piłka kopana, rzucana, łapana - ostatnio uwielbiana!
Kolejny załadunek rowerowego koszyka - wyjść baz piłki nie ma, zresztą tak jak bez rowerka czy hulajnogi. Zaczynam się zastanawiać, czy aby Julko nie zapomniał jak się pieszo pokonuje dłuższe trasy.

URODZINY

Jeszcze nie Julka. Choć zdmuchiwanie świeczek tak - tylko Julka. I to z powtórkami.
Ja nie zostałam dopuszczona ;).

poniedziałek, 2 maja 2011

GÓRKA

Ostatnio bardzo ją polubiliśmy. Nie ma to jak miekkie lądowanie :). Tym razem specjalnie na nią zabraliśmy piłeczkę. I to był świetny pomysł. Spodobał się nie tylko nam :). Radość, okrzyki szczęścia i mega czerwone poliki! :) 

niedziela, 1 maja 2011

PIERWSZY DZIEŃ MAJÓWKI

 Na powietrzu, wśród natury, baaardzo dotleniający. Chyba taki jaki powinien być :).




Chwilo trwaj!!!

środa, 27 kwietnia 2011

MÓJ DUŻY SYN

 Widzę to dopiero na takich obrazkach :).
Julko 9-miesięczną Anią zachwycony!!! Jego czułość i delikatność zaskoczyła wszystkich. Mnie trochę mniej, bo to przecież mój duży Syn, który do tego jest najdzielniejszy na świecie - bez najmniejszego piśnięcia i mrugnięcia zniósł dziś przedmuchiwanie trąbek usznych. Pan doktor doznał niemałego szoku ;).
Mam nadzieję, że ten problem nam na trochę odpuści.

wtorek, 26 kwietnia 2011

LISTA REZERWOWA

Na takiej liście znalazłam dziś dane mojego Dziecka. A na niej jeszcze 34 innych dzieci. Jakoś dziwnie spokojna byłam, że przedszkole na nas czeka, a tu taka niespodzianka. :(
No to na poprawę humoru pobańkowaliśmy sobie. Choć Julko twierdzi, że się cieszy z tego niedostania ;).

sobota, 23 kwietnia 2011

czwartek, 21 kwietnia 2011

JAJA

Pierwsze na te Święta malowane

 i wykluwane :).
Czekamy na wyklucie zajączka i na podrośnięcie dinozaura, bo to drugie Julko lekko przyspieszył. 
Emocji i żalu trochę było, ale później już tylko obawa co by ten dino za duży nie wyrósł :).
Zobaczymy jutro co tam nam się urodzi :))).


poniedziałek, 18 kwietnia 2011

WEEKEND

Poza domem. Szybki, intensywny i wspaniały. :) Taki, po którym należałoby trochę odpocząć i mile powspominać.
Zaczęło się od takich widoków.
 
NIE MYŚLAŁEM, ŻE TAK ZROBI. - powtarzane w zachwycie.
Później koncert. I obowiązkowy julkowy taniec :).
 Wieczorem telefon do Babć i Dziadków w temacie co, gdzie i kiedy. Własna inicjatywa i serwetnik - :))).
Krok do przodu w legowaniu.
 Od rana parapet!!! Świetny!!! I tramwaje i DADADEMIT W KTÓRYM MIESZTAŁ TATUŚ. :)
No i Zoo :). Podobało się! Najbardziej szopy i misio o dziwnych łapach. Julko wszystkim zwiedzającym opowiadał TEN MIŚ MA INNE ŁAPY, MA TAKIE DZIWNE ŁAPY. - to tak gdyby ktoś nie zauważył ;).
I już planowany powrót, bo niestety małpiaste nie chciały się pokazać.
SOŃ MA NA IMIĘ JAK MOJA MAMUSIA, A CZY LEW MA TAK JAK TATUŚ?

Ach! Dobrze, że dziś wolne! Tylko Tato znów na tydzień nam wybył :(.
Miłego dnia!!! :)

piątek, 15 kwietnia 2011

POPOŁUDNIE ZE STASIEM

Z Mamą Stasia widuję sie codziennie i codziennie opowiadamy wzajemnie o tych dwóch Panach. A opowiadać można w nieskoczoność. :) dziś Chłopcy spotkali się pierwszy raz.


I mimo wyraźnej różnicy temperamentów prawdopodobnie nie ostatni :).

czwartek, 14 kwietnia 2011

KU PAMIĘCI

JA NIE CHCĘ TEJ CIĄŻECZKI!
Ale dlaczego? Jeszcze jej nie znamy. Chciałabym Ci ją przeczytać.
NO DOBRA! PODDAJĘ SIĘ.
:)

MAMO, TATO POWIEDZCIE ALE!!!
?????
NO PROOOOSZĘ! POWIEDZCIE ALE.
Ale, ale.
ŻADNYCH ALE! :)
(Oczy nam wyszły, bo w życiu tak do Niego nie mówiliśmy!)

Wymarzony prezent od zająca i na urodziny - DESKOROLKA.
A co będziesz robił z tą deskorolką?
NO OCZYWIŚCIE ŻE JEŹDZIŁ.

Julko jak było dziś na angielskim?
TO MAMY TAM NIE BYŁO?! (z naciąganym zdziwieniem i szelmowskim uśmieszkiem)
No i zatkało mnie bo przecież byłam i wiem jak było. :)

wtorek, 12 kwietnia 2011

DINOZAUROMANIA

Mam wrażenie jakby dinozaury stały się prawie tak ważne jak ważne są samochody w życiu Julka. Trochę przez nas podsunięte weszły do codziennych zabaw i poświęcane jest im wiele zainteresowania. Jest książka, są na ścianie i jeżdżą w rowerowym koszyku. Wiadomo, który miał trującą ślinę, który to kaczodziób, który ma płyty na grzbiecie, pusty wyrostek mięśniowy, maczugę ogonową, a który rechotał jak żaba. Wszyscy je polubiliśmy :).

niedziela, 10 kwietnia 2011

PRZYWIAŁO NAM BIEDRONKĘ


NIE MARTW SIĘ! JULECZEK SIĘ TOBA ZAOPIEKUJE!
Wszystko co małe, samo, bez mamy i taty wzbudza ogromne pokłady uczuć opiekuńczych.

piątek, 8 kwietnia 2011

JAK SIĘ CHCE, TO MOŻNA!

Dziś po pracy zaproponowałam Julkowi figloraj. TAK, TAK! OCZYWIŚCIE! JUŻ PĘDZE LECE! TYLKO DO TEGO NOWEGO! No ma się rozumieć :).

Ico było dalej? Zdumiałam się wielce jak zobaczyłam me Dziecko szykujące sie do wyjścia - torba samodzielnie zapakowana, samodzielnie rozebrane do siku, samodzielnie zdjęte domowe skarpety. Ach! No radość, bo zazwyczaj to jest: JA NIE MOGĘ, NIE UMIEM, MAMA POMOŻE!

Na miejscu był ciąg dalszy :)
Jak widać kusząca perspektywa mobilizuje :).

A wieczorem Julko obejmował mnie za szyję mówiąc MOJA MAMA, MOJA MAMA! Tak! Bardzo się za nim stęskniłam przez ten cały pracujący tydzień!!!!


Przed zaśnięciem rozmawialiśmy o zaginionym na spacerze dinozaurze: MYŚLISZ MAMO, ŻE MILUTKA ZNALAZŁ CHŁOPCZYK I WZIAŁ GO DO DOMKU? JA TAK O NIM MARZĘ! MOŻE NAM GO PRZYNIESIE?

niedziela, 3 kwietnia 2011

PANIE Z NAVICULA



Spodobały się bardzo!!!!!

WIOSENNE PORZĄDKI

Te mniejsze,
i te większe...
...poszły, jak to Julek mówi, rachu ciachu :).

poniedziałek, 28 marca 2011

MORZA, WAKACJE, ŁÓDKI

Wraz z globusem pojawiły sie plany wakacyjne. Julko zorientowany gdzie leży Bałtyk pojechałby nad morze najchętniej od zaraz. Choć ja razem z nim :). Bardzo podobają mu sie wyprawy palcem po mapie.

No i tak snując plany wakacyjne dziś drążył: A W KTÓRYM MIESIACU POJEDZIEMY NAD MORZE KASPIJSKIE?

No to Tato! W którym? :)

I takiej nabraliśmy ochoty, że musem był mini Bałtyk z łodeczkami. :)